Dołącz do czytelników
Brak wyników

Inspiracje psychologiczne

15 lutego 2019

NR 44 (Luty 2019)

Jak wspierać nie popełniając błędów?

0 134

Pracując z dziećmi, często stajemy w obliczu sytuacji, kiedy nasi uczniowie potrzebują naszego wsparcia. Właściwie udzielone może być ono bardzo pomocne, a czasem nawet kluczowe. Jednak, jeśli popełnimy błędy, możemy – mimo najlepszych chęci – jeszcze bardziej utrudnić dziecku zadanie. Na co powinniśmy uważać?

Ludzie, wspierając innych, często popełniają błędy, czego pewnie mieliśmy okazję doświadczyć i na własnej skórze. To te momenty, kiedy ktoś chce dobrze, ale jego słowa raczej nas pogrążają, zamiast wspierać. Albo kiedy ktoś zdaje się w ogóle nie dostrzegać naszych trudności, przez co czujemy się mało ważni i osamotnieni. A chyba najgorzej jest wówczas, gdy ktoś, zamiast nam pomóc, krytykuje nas lub ośmiesza, bagatelizuje nasze problemy albo im nie dowierza.
Ma to różne przyczyny i rzadko wśród nich pojawia się zła ­wola. Częściej osoby te nie wiedzą, jak powinny się zachować, postępują tak, jak same były kiedyś traktowane, czują, że sytuacja je przerasta i nie radzą sobie z własnymi emocjami, lub w efekcie pośpiechu, nieuwagi czy zbytniego skupienia na własnych problemach, nie dostrzegają trudności innych. Nierzadko winny jest też stereotyp. Kiedy spostrzegamy jakąś osobę jako „silną”, „zaradną”, wydaje nam się, że ona sobie ze wszystkim poradzi. Kiedy ktoś jest „przewrażliwiony”, to z czasem mniej zwracamy uwagę na to, że sygnalizuje jakiś problem. A gdy ktoś jest „arogancki”, „gruboskórny” czy „nieczuły”, to zakładamy, że nawet jeśli spotka go coś przykrego, to i tak spłynie po nim jak po kaczce.
Oto najczęściej popełniane w kontekście udzielania wsparcia błędy.

  1. Niedostrzeganie
    Im w klasie więcej dzieci, tym łatwiej przeoczyć, że któreś doświadcza problemów. Zwłaszcza, jeśli borykamy się z własnymi trudnościami. Mogą nam to też utrudniać stereotypowe założenia i potoczne przekonania, jak np. wiara, że drażliwość i obniżony nastrój są normalne dla dzieci – może to skutkować przeoczeniem symptomów depresji. Czasem jednak jesteśmy po prostu nie dość uważni – zakładamy, że w klasie wszystko jest w porządku, a jeśli akurat nie jest, to pewnie i tak to nic poważnego...
  • Co możemy zrobić?
    • Być uważnym na co dzień, np. w czasie lekcji zwracać uwagę, co się dzieje, jaka jest dynamika relacji między podopiecznymi, jaka jest ich postawa, mimika ciała, zachowania, emocje, jaka jest treść ich wypowiedzi (czy mówią o stresie, problemach?).
    • Co jakiś czas obserwować klasę tak, jakbyśmy widzieli ją po raz pierwszy – z otwartym umysłem, bez założeń dotyczących podopiecznych. Czy nieco bardziej niż zwykle wycofane zachowanie „cichej” Oli albo trudne zachowania „rozrabiaki” Tomka to na pewno „nic takiego”?
    • Poszerzać swoje kompetencje w zakresie rozpoznawania symptomów problemów, jakich mogą doświadczać podopieczni – trudności emocjonalnych, zaburzeń psychicznych, przemocy, dyskryminacji, zaniedbania itp.
    • Kształtować relacje z dziećmi tak, by wiedziały, że w razie problemów mogą się do nas zwrócić; że jeśli oferujemy im pomoc, to dotrzymamy słowa i można nam zaufać – a podopieczni chętniej sami opowiedzą nam o swoich kłopotach.
  1. Bagatelizowanie problemu
    Część problemów naszych uczennic i uczniów może się nam wydawać błaha, a ich rozwiązanie – widoczne gołym okiem. W efekcie mawiamy czasem: „To nic takiego”, „Nie ma się czym przejmować”, „Nie martw się takimi głupotami!”, „Inni mają gorzej i jakoś sobie radzą”. Chcemy dobrze – myślimy, że jeśli uczeń dostrzeże, że „wyolbrzymia” swój problem, to pomoże mu uspokoić emocje. Ale czasem mówimy tak również w sytuacjach, kiedy gdzieś się spieszymy, myślimy o czymś innym, mamy mało czasu na reakcję, a trzeba coś powiedzieć... Efekt takich komunikatów zwykle jest odwrotny od zamierzonego – uczeń nie tylko czuje się nadal przytłoczony problemem, ale dodatkowo jeszcze osamotniony, zlekceważony i niezrozumiany. 
  • Co możemy zrobić?
    • Patrzeć na trudności swoich podopiecznych ich oczami, a nie okiem dorosłego – z wieloma z tych problemów mają oni styczność po raz pierwszy i naprawdę mogą nie wiedzieć, jak sobie poradzić. Albo wiedzieć, ale nie wierzyć, że są w stanie.
    • Mieć na uwadze, że czasem pozornie błaha trudność ma drugie dno. Jeśli sądzimy, że reakcja emocjonalna ucznia jest silna – nieadekwatnie do deklarowanego problemu, powinniśmy zachować czujność i empatycznie, życzliwie dopytać, czy za emocjami dziecka nie stoi coś jeszcze. 
    • Zaplanować, co zrobimy, gdy dowiemy się o czyimś problemie w momencie, kiedy nie mamy czasu porozmawiać – tak, by nie zbywać ucznia, ale jakoś zareagować. To ważne, byśmy okazali zainteresowanie i zaproponowali nieodległy termin rozmowy. Oczywiście dotyczy to tylko tych problemów, które faktycznie mogą poczekać.
  1. Zapominanie
    I w szkole, i w naszym życiu prywatnym może dziać się tak dużo, że o czymś zapomnimy. Byłoby jednak naprawdę źle, gdyby padło na problem naszego ucznia bądź naszą złożoną mu obietnicę. Czasem jednak bywa i tak, że my sami pamiętamy o problemie, ale mamy wrażenie, że zapomniało o nim dziecko – bo np. nie wróciło do tematu, nie przyszło na umówione spotkanie. Jeśli w takiej sytuacji nie zrobimy pierwszego kroku, również będzie to błąd. Samo przyznanie się do przeżywanego problemu bywa dla nich tak trudne, że nie mają psychicznych sił jeszcze za nami chodzić i o sobie przypominać. Albo sądzą, że skoro my nie wykazujemy inicjatywy, to tak naprawdę wcale nas to nie obchodzi. Albo pomyślały, że może jednak rozmowa z nami to był błąd, lub ktoś je nastraszył. Powodów może być wiele, dlatego nie bierzmy wycofania się przez ucznia z kontaktu za dobrą monetę (wyraz jego woli czy świadomą decyzję).
  • Co możemy zrobić?
    • Jeśli zapomnieliśmy – niezwłocznie szczerze przeprosić i wykazać gotowość do rozmowy i działania. Bez tłumaczenia się i usprawiedliwiania, ewentualnie z krótkim wyjaśnieniem, by dziecko nie sądziło, że je lekceważymy, np. „Kasiu, przepraszam cię, że nie porozmawiałam z tobą, choć się tak umówiłyśmy. Naprawdę bardzo mi przykro, że tak się stało. Twoja sprawa jest jednak dla mnie wciąż bardzo ważna i chcę ci pomóc. Może zgodzisz się teraz ze mną porozmawiać?”.
    • Jeśli to uczeń sprawia wrażenie, że nie jest już zainteresowany rozmową – znaleźć nieodległy, dogodny moment, kiedy możemy pomówić z nim bez pośpiechu, komfortowo i w cztery oczy, po czym wrócić do tematu, np. „Patryku, w zeszłym tygodniu wspomniałeś mi o... Mieliśmy o tym porozmawiać, ale ostatecznie rozmowa nie doszła do skutku. Sądzę jednak, że to ważne i chcę ci pomóc. Co powiesz na to, żebyśmy porozmawiali teraz?”.
  1. Brak wiedzy na temat problemu
    Praca z dziećmi stawia przed nami nie raz zaskakujące wyzwania. Niektóre mogą stanowić dla nas obszar niezbadany lub poznany bardzo słabo. Uważajmy, by nie wpaść w pułapkę efektu Dunninga-Krugera – jest to zjawisko psychologiczne polegające na tym, że osoba mająca trochę wiedzy na dany temat tę swoją wiedzę znacznie przecenia, ponieważ nie ma świadomości, ile jeszcze nie wie. Może to prowadzić do podjęcia niedostatecznych lub niewłaściwych działań. Błędem jest także „panikowanie” w obecności ucznia – okazywanie, że nie wiemy, jak mu pomóc i że nas to niepokoi.
  • Co możemy zrobić?
    • Przyjąć postawę racjonalnej pokory intelektualnej („nie wiem wszystkiego”), zachować umysł otwarty na nową naukową wiedzę, a w sprawie poważniejszych problemów uc...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Życie Szkoły"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy