Dołącz do czytelników
Brak wyników

Pedagogiczne inspiracje

11 września 2018

NR 39 (Wrzesień 2018)

Świetlica, którą dzieci lubią

0 313

Praca w świetlicy szkolnej czasem bywa postrzegana przez nauczycieli jako nieatrakcyjna forma pracy zawodowej z uczniami. Niektórzy z nich traktują ją nawet jak „zesłanie”. Rodzice, którzy zapisują pociechy do świetlicy szkolnej, patrzą krytycznym okiem na miejsce, w którym ich dzieci spędzają czas po skończonych zajęciach lekcyjnych, licząc, że mogą one w świetlicy odpocząć, odrobić lekcje, zjeść obiad i aktywnie spędzić czas w oczekiwaniu na powrót do domu. Miejmy świadomość, że w świetlicy przebywają w większości małe dzieci i okres ich dziennego pobytu w szkole znacznie się wydłużył. Ma na to wpływ rzeczywistość, w której rodzice coraz dłużej pracują, swoje potomstwo zostawiając w szkolnej świetlicy dłużej niżby chcieli, powierzając je wykwalifikowanej kadrze wychowawców świetlicy.

Jaki powinien być wychowawca świetlicy?

Dzieci przychodzą do świetlicy już bardzo zmęczone, włożyły przecież duży wysiłek, by zdobyć wymagane na lekcjach wiadomości i umiejętności i nie mają ochoty na bezczynność czy wręcz nudę. Nuda, jak wiemy, wyzwala w dzieciach pokłady nieprzewidzianych reakcji i niepożądanych zachowań. Przed wychowawcami świetlicy stoi zatem trudne zadanie, by czas oczekiwania na rodziców uczniowie spędzili efektywnie, w atmosferze zabawy i relaksu. Wychowawcą świetlicy powinien być zatem nauczyciel kreatywny, który ma wizję swojej pracy w tym miejscu. W trafny sposób ten problem opisał Janusz Korczak: „Nie jest wychowawcą, kto się oburza, kto się dąsa, kto ma żal do dziecka, że jest takie a nie inne, taki nie może być wychowawcą. Takie się urodziło lub takie okoliczności je ukształtowały… Niech Bóg nas strzeże od pedagogów i pedantów. To oni demoralizują młodzież”.
A jeśli jest to świetlica w szkole integracyjnej? Do niej codziennie przychodzą również uczniowie o specjalnych potrzebach edukacyjnych i dysfunkcjach rozwojowych. Podzielę się obserwacjami i doświadczeniem z pracy z własnego „podwórka”, które poczyniłam w pierwszym roku mojej pracy w świetlicy w szkole integracyjnej.

Kreatywna świetlica

Świetlica owa składa się z trzech pomieszczeń. W jednej sali przebywają uczniowie klas pierwszych i drugich. Ta sala połączona jest z drugim pomieszczeniem, przeznaczonym do swobodnych zabaw dziecięcych i zajęć organizowanych w kręgu. Są w niej zgromadzone zabawki, klocki oraz dywan, by dzieci mogły bawić się na ziemi. W trzeciej sali przebywają uczniowie klas trzecich i starsze. W niej znajduje się interaktywna tablica. W dwóch salach znajduje się pięć stanowisk komputerowych. Świetlica ma do dyspozycji również ksero i kolorową drukarkę. Wszystkie sale są ciekawie udekorowane, najczęściej pracami dzieci, co wpływa na estetykę świetlicy i atmosferę. Warunki lokalowe pozwalają na stworzenie optymalnych warunków dla odpoczynku i rekreacji dzieci w niej przebywających.
Przede wszystkim spodobało mi się jednak, że w tworzenie wizerunku świetlicy i jej klimatu zostały od początku włączone dzieci, jako jej popołudniowi „mieszkańcy”. Uczestniczyły w opracowaniu regulaminu, biorąc udział w szeregu zajęć adaptacyjnych i artystycznych, by poczuć, że to miejsce jest stworzone specjalnie dla nich i że wychowawcy dołożą wszelkich starań, by czuły się w niej jak najlepiej.
Nauczyciele pracujący według strategii oceniania kształtującego wiedzą, że tak jak praca na lekcji bez jasno określonych celów w języku ucznia jest bezcelowa, tak działalność z dziećmi w świetlicy bez jasno określonych zasad jest bezzasadna… A dzieci – wbrew powszechnej opinii – lubią zasady i chętnie stosują się do nich, jeśli są to zasady mądrze sformułowane i konsekwentnie egzekwowane. Jeśli świetlica jest zatem „drugim domem”, wszyscy czujemy się odpowiedzialni za to, jak nam się w niej spędza czas. Doskonale wiemy, że dzieci potrafią w kilka minut wprowadzić w pomieszczeniu, w którym przebywają, chaos i rozgardiasz i trudno znaleźć winowajcę tego stanu. Słyszymy wtedy najczęściej: „To nie ja!”. W takich przypadkach w naszej świetlicy sprawdził się bardzo dobrze system punktowy, stosowany przez wychowawców już od kilku lat. Dzieci zmotywowane możliwością wymiany zdobytych punktów na wymierne korzyści dla siebie, chętnie uczestniczą w procesie. Wychowawcy mają do dyspozycji plakietki, które zobowiązują uczniów do pewnych aktywności. Za wykonaną pracę dostają  punkty, które wymieniają na nagrody. Mają do wyboru takie plakietki: „Opiekun plecaków”(uczeń porządkuje i układa plecaki dzieci, jeśli są nie na miejscu), „Opiekun zabawek”(uczeń dba o porządek w zabawkach), „Opiekun gier”(chętne dziecko pilnuje, by dzieci odkładały gry po skończonej zabawie na półkę w szafie), „Opiekun łazienki” (dziecko, które wybrało tę plakietkę towarzyszy w drodze do toalety tym dzieciom, które nie chcą pójść do łazienki same). Punkty mogą dzieci zdobyć również wtedy, gdy odrobią zadanie domowe bądź wykonają różnorodne ćwiczenia z całego wachlarza, jakim dysponują wychowawcy. W świetlicy dzieci mają do dyspozycji charakterystyczny żółty segregator, z którego wybierają sobie karty pracy do indywidualnego wykonania z interesującej ich tematyki i o poziomie trudności, który im odpowiada. Zadania te są również punktowane, jednocześnie skłaniają uczniów do osobistego rozwoju. Każda zatemperowana kredka to również punkt, można je wówczas szybciutko zdobyć i wymienić. Dzieci najchętniej wymieniają swoje punkty na możliwość grania na komputerze w gry edukacyjne – 20 punktów to 20 minut gry. Dzieci w ciągu jednego dnia podejmują grę tylko raz. W ten prosty sposób możemy kontrolować czas, w jakim uczeń korzysta z komputera. Dajemy mu możliwość gry, dbając jednocześnie o to, by nie przeciążał wzroku i spędzał czas, dzieląc go na różne aktywności. Dzieci korzystają też z...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Życie Szkoły"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy