Dołącz do czytelników
Brak wyników

Pedagogiczne inspiracje

31 stycznia 2018

NR 32 (Grudzień 2017)

Natura błędów w ocenianiu

0 308

Przez wiele lat uważano, że nauczyciele są nieomylni podczas oceniania. Umiejętność oceny (najczęściej ucznia a nie jego osiągnięć) przypisywano nauczycielom jako ich „wrodzoną” kompetencję, wynikającą z powołania zawodowego. Ocena wystawiona przez nauczyciela była niepodważalną i nikomu nie przyszło do głowy, że nauczyciel mógł się pomylić, a uczeń wpłynąć na jej efekt ostateczny.
 

Rozwój nauk psychologicznych, socjologicznych i pedagogicznych przyczynił się do odkrycia prawidłowości rządzących aktem oceny w odniesieniu zarówno do zjawisk, jak i ludzi, a tym samym ich dokonań. Zbadane i ustalone przez psychologów zależności i związki pomiędzy potencjałem intelektualnym człowieka, jego osobowością a ocenianiem przekształciły, z korzyścią dla uczniów, nauczycielską nieomylność w mit.

Błędy uwarunkowane cechami osoby oceniającej (nauczyciela)

Za rzetelną ocenę zjawisk i ludzi odpowiada poziom rozwoju funkcji spostrzegania jako czynności mózgu ludzkiego. Nauczyciele jako grupa zawodowa nigdy nie byli poddawani badaniom w zakresie spostrzegawczości – ani przed wyborem zawodu, ani w trakcie jego wykonywania. Spostrzegawczość ma wpływ na zakres i wymiar prowadzonych obserwacji. Ponieważ nauczyciele różnią się między sobą stopniem rozwoju tej czynności umysłowej, dlatego wyniki obserwacji i opinie wydane na temat tej samej rzeczy przez różnych nauczycieli (jak i innych ludzi) są zawsze różne. Do czynników i cech osoby oceniającej (także nauczyciela) obniżających trafność jej spostrzegania, co w konsekwencji powoduje błędy w ocenianiu, zalicza się:

  • wysoki poziom neurotyczności i nieakceptowanie samego siebie,
  • zaniżona lub zawyżona samoocena,
  • stany napięć i konfliktów wewnętrznych,
  • wysoki poziom autorytarności,
  • niechęć do wglądu we własną psychikę, brak motywacji do doskonalenia siebie,
  • uległa bądź agresywna postawa życiowa,
  • mała złożoność struktur poznawczych – niewiele kategorii poznawczych i percepcyjnych zmniejsza trafność spostrzegania, człowiek słabo różnicuje świat, przecenia podobieństwa pomiędzy sobą a innymi,
  • konkretność umysłu, spostrzeganie innych na zasadzie ,,czarno–białej”, mała tolerancja na wieloznaczność – schematyzm w myśleniu i działaniu,
  • zależność od autorytetów i stereotypów,
  • poziom inteligencji poznawczej i emocjonalnej – im niższy, tym więcej błędów podczas spostrzegania,
  • egocentryzm, czyli koncentracja na własnej osobie – im mniejsza, tym trafniejsza ocena,
  • dyspozycyjność – im większa, tym trafniej potrafimy spostrzegać innych,
  • machiawelizm jako cecha osobowości (siła nastawienia do manipulowania innymi) – im wyższy wskaźnik tej cechy, tym wyższa trafność spostrzegania,
  • rutyna zawodowa – im większa, tym bardziej zaburzona trafność spostrzegania i oceny.

Błędy wynikające z tego, że „nauczyciel to też człowiek”

Spotykając ludzi w sklepie, na ulicy i w klasie szkolnej, odnosimy za każdym razem jakieś wrażenie. Spostrzegamy ubiór ludzi, język wypowiedzi werbalnych i niewerbalnych, wygląd fizyczny, umiejętności społeczne. Informacje, jakie docierają do nas o ludziach, w tym o uczniach, ich rodzinie czy wiadomości zgromadzone w szkolnej dokumentacji za każdym razem wywołują u nas jakieś wrażenie, co wpływa na formułowanie przez nas pewnych oczekiwań w stosunku do konkretnej osoby. Jeśli pierwsze wrażenie jest trafne, nie stanowi to problemu. Trudność rodzi się wówczas, gdy początkowe pierwsze wrażenie jest chybione, stając się wtedy źródłem fałszywych oczekiwań, co z kolei wywołuje odmienne traktowanie osoby przez nas. Gdy poznajemy kogoś „nowego” i od pierwszej chwili ,,wpada nam w oko”, pozytywnie postrzegamy go przez całą dalszą znajomość. W taki sposób budujemy w stosunku do tej osoby nasze oczekiwania. W przypadku, gdy taką osobą jest uczeń, spodziewamy się po nim bardzo wiele. Od samego początku wybieramy go do ważniejszych zadań, przydzielamy mu ważne funkcje i role, wzmacniamy komunikaty o efektach jego pracy pozytywnymi komentarzami, podnosimy poprzeczkę wymagań oraz częściej uznajemy, akceptujemy i wykorzystujemy jego pomysły. Uczniom, w stosunku do których ulegliśmy negatywnemu efektowi pierwszego wrażenia stawiamy nasze oczekiwania w odmienny sposób. Częściej krytykujemy ich zachowania i osiągnięcia z powodu popełnionych błędów, rzadziej chwalimy za osiągnięcie pozytywnych wyników, zadajemy im zbyt łatwe, nieanalityczne zadania, rzadziej wchodzimy z nimi w interakcje, pozostawiamy ich na uboczu niektórych działań dydaktycznych. Każdemu z nas znane są rady rodziców w stylu „zrób dobre wrażenie”. Magiczna moc ulegania tej ludzkiej ułomności może płatać figle w sytuacji, gdy zrobione na kimś pierwsze wrażenie jest postrzegane jako złe – borykamy się wówczas z piętnem „źle postrzeżonej” osoby, czasem odczuwając tego skutki przez wiele lat. Podobnie jest z uczniem.

Efekt pierwszego wrażenia, któremu wszyscy ulegamy, może powodować przykre konsekwencje dla uczniów, którzy są zdani na naszą nauczycielską ocenę.

Często spotykanymi błędami popełnianymi przez nauczycieli podczas oceniania są błędy atrybucji. Ich mechanizm polega na tym, że uczniom wyglądającym gorzej, inaczej –oczywiście w przekonaniu nauczyciela – przypisuje się niższe kompetencje intelektualne, złe intencje, postrzega się takiego ucznia w gorszym świetle. Wówczas uczeń raz sklasyfikowany jako gorszy jest stale postrzegany w taki właśnie sposób, co w konsekwencji rzutuje na ocenianie jego działań, prac i wytworów. Mamy przekonanie o uczniu, że jest słaby w jakiejś dziedzinie i nie dostrzegamy jego osiągnięć. Myślimy wówczas: ,,cokolwiek zrobię, on i tak się nie nauczy”. Dajemy mu to do zrozumienia, uczeń to dostrzega i stwierdza, że cokolwiek zrobi, to nauczyciel i tak będzie uważał, że jest „głupi”, więc dochodzi do wniosku, że nie warto się uczyć. Efekt – pierwsze założenie nauczyciela potwierdza się. Z psychologicznego punktu widzenia dla ucznia słabego jest to sytuacja prowokująca do przyjęcia postawy wyuczonej bezradności – „cokolwiek zrobię, i tak będzie źle”. Dlatego też nie podejmuje on wysiłku, by wykonać zadanie dobrze i starać się udowodnić, że potrafi. Nauczyciel wówczas utwierdza się w przekonaniu, że wyciągnął dobre wnioski w momencie, gdy go poznał. W taki sposób zamyka się koło efektu samospełniającej się przepowiedni nauczyciela, zwanego także mechanizmem samospełniającego się proroctwa.

W przypadku uczniów, którzy wywarli pozytywne pierwsze wrażenie, sytuacja stałego ich postrzegania w dobrym świetle jest bardzo komfortowa z psychologicznego punktu widzenia. Efekt pozytywnego pierwszego wrażenia sprawia, że przez okres kontaktu z nauczycielem, na którym wywarli taki wpływ „jadą na dobrej opinii”, w wyniku czego ich działania i osiągnięcia są zawsze pozytywnie i wysoko oceniane. Oczekiwania nauczyciela mogą przynieść jeszcze jeden rezultat, nazywany efektem skamieniałych oczekiwań. Zachodzi on wtedy, gdy nauczyciel, odczytawszy prawdziwe możliwości ucznia, postępuje wobec niego z trafną diagnozą, ale nie zmienia swoich oczekiwań, nawet jeżeli uczeń się z czasem poprawi lub pogorszy. Konsekwencje takiego stanu rzeczy nie wymagają komentarza – są dla nas wyobrażalne.

Każdemu z nas w krytycznej chwili pierwszego kontaktu z dzieckiem, którego rodzeństwo uczyliśmy, zdarza się wyrobić opinię przez pryzmat rodzeństwa. Działa tutaj zasada skojarzeń. Obrazuje to sytuacja, w której mamy do czynienia z naszym dawnym uczniem, którego znamy i jego rodzeństwem, które dopiero poznamy. W wyniku ulegania takim złudzeniom popadamy w pułapkę nierzetelnej oceny podporządkowanej zasadzie: „Jaś był dobrym uczniem, jego siostra też z pewnością jest dobra” i odwrotnie. Przy funkcjonującej do niedawna zasadzie rozdziału uczniów do klas pierwszych wielokrotnie kierowaliśmy się wizerunkiem jego nazwiska bądź wrażeniem, jakie wywarło rodzeństwo – klasyfikując ucznia jako „mocnego” lub „słabego”.

Powszechnie ulegamy także tzw. efektowi aureoli – rozciągając na całą osobę ucznia jedną jego cechę. Uczeń jest grzeczny, nie sprawia trudności wychowawczych, a nauczyciel twierdzi, że jest mądry i inteligentny.

Niejednokrotnie zdarza się nam wpaść w pułapkę rozmów z pokoju nauczycielskiego – przyjmujemy wówczas poglądy naszych kolegów i koleżanek jako obowiązujące na temat konkretnego ucznia.

Im lepiej znamy i lubimy dane dziecko, tym lepiej je oceniamy – znajdując korzystniejsze dla niego argumenty. Popełniamy wówczas błędy perspektywy i generalizacji.

Jako ludzie w mniejszym bądź większym stopniu ulegamy stereotypom w myśleniu i działaniu. Przez pryzmat utartych, nie popartych żadnymi regułami i uproszczonych obrazó...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Życie Szkoły"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy