Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wywiad miesiąca

3 lipca 2018

NR 19 (Wrzesień 2016)

Technologie nie takie straszne

0 204

Prawdopodobnie za 10-15 lat, 100% dzieci w Polsce będzie uczyło się przy użyciu nowych technologii. Rezygnowanie z nich w procesie nauczania dzieci, także tych ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, to jak chowanie głowy w piasek – mówi Anna Grzegory z Superbelfrzy RP, logopedka i nauczycielka wczesnoszkolna, dyrektorka Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej Logofigle w Łodzi i ekspert współpracujący z PCG Edukacja. W pracy z uczniami wykorzystuje wiele autorskich pomocy dydaktycznych, także cyfrowych. 

Technologia zmienia naszą codzienność, także system edukacji. Tymczasem, nadal wiele mówi się o niekorzystnym jej wpływie na rozwój dzieci. 

Nie demonizowałabym negatywnego wpływu technologii na dzieci. Badania amerykańskie pokazują wręcz, że odpowiednio dopasowana do wieku i potrzeb dzieci technologia edukacyjna może zwiększyć motywację uczniów do nauki czy pomóc w utrwalaniu materiału. Warto pamiętać, że dzieci, z którymi pracujemy, nie znają świata bez technologii, aplikacji i smartfonów. Ich przyszłość, a także to, czym będą się zajmowały i jaki zawód wykonywały, jest również zdeterminowane przez technologie. Dla dzieci jest to istotna część życia i dlatego powinna być w przemyślany sposób włączana w proces edukacji. Nie możemy chować głowy w piasek. Nowe technologie oferują nam dziś wiele ciekawych możliwości i mogą zwiększać efektywność nauczania.

Czy nowe technologie mogą wspomóc tylko nauczanie?

Nowoczesne technologie informacyjno-komunikacyjne, które dziś dostępne są na rynku, mogą pomóc na każdym etapie procesu edukacyjnego. Zaczynając od systemu wspierającego zarządzanie pomocą psychologiczno-pedagogiczną, poprzez ułatwienie komunikacji i wymianę dokumentacji, aż po dostęp do szkoleń e-learningowych dla nauczycieli. Do tego należy doliczyć aplikacje i programy wspomagające proces nauczania dzieci, w tym tych ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.

Od komputeryzacji nie ma odwrotu. To fakt, ale czy zna Pani szkoły, które nadal unikają technologii informacyjno-komunikacyjnych?

Kiedyś programowania uczyli się najlepsi studenci na uczelniach wyższych. Dziś naukę programowania proponuje się dzieciom w przedszkolu, traktując ją na równi z nauką języka obcego. Tymczasem znam szkoły, które nadal obawiają się szerszego wykorzystania technologii. Zdarza się, że w statutach odgórnie zakazuje się stosowania nowych narzędzi informatycznych w nauce. Na szczęście jest coraz więcej placówek, w których nauczyciele otwierają się na cyfrowe rozwiązania, zaczynając np. od bardzo prostego wyświetlania eBooka na tablicy. 

Coraz powszechniejsze są dzienniki elektroniczne. Czy można powiedzieć, że szkoły chętniej sięgają po nowe technologie do np. usprawniania przepływu informacji niż do nauczania?

Myślę, że szkoły i poradnie stopniowo przekonują się do nowych technologii w ogóle. Na przykład nauczyciele coraz chętniej sięgają po platformy e-learningowe do podnoszenia swoich kompetencji. Ale także w komunikacji na linii nauczyciel – rodzic coraz powszechniej stosuje się dzienniki elektroniczne do stałego monitorowania postępów edukacyjnych uczniów. To bardzo dobry moment, żeby szkoły czy poradnie przeszły swojego rodzaju rewolucję technologiczną ze względu na dostępną pulę środków unijnych. Oprócz doskonalenia zawodowego, można pozyskiwać fundusze między innymi na systemy IT, usprawniające pracę placówek oświatowych.

Jakie systemy IT ma Pani na myśli?

Rozwiązań jest wiele. Przykładem narzędzia może być EdPlan, który dzięki bogatym w treści słownikom wspiera indywidualizację kształcenia, a do tego usprawnia przepływ informacji o uczniu pomiędzy szkołą, poradnią a rodzicami. EdPlan był wykorzystywany m.in. na szerszą skalę w Łodzi w ramach programu „Wyjątkowy uczeń”. Po jego wdrożeniu w wielu szkołach udało się ograniczyć papierową dokumentację niemal do minimum, a nauczyciele i specjaliści otrzymali zdalny dostęp do danych związanych z prowadzonymi przez siebie zajęciami.

Wracając do stosowania technologii w nauczaniu dzieci, w czym Pani zdaniem mogą pomóc programy komputerowe czy aplikacje? 

Korzyści jest bardzo wiele. Zaczynając od wspomnianej już większej motywacji do nauki, pozyskiwania wiedzy i jej utrwalania. Technologie są po prostu dla dzieci ciekawe. Często wspierają uczniów w wyrażaniu siebie. Przykładowo, różnego rodzaju edytory tekstu mogą pomóc dzieciom, które nie potrafią jeszcze dobrze pisać czy mają problemy z dysortografią, co zwykle bywa źródłem dość dużej frustracji. Taki program poprawia pisownię, pozwalając w danym momencie skoncentrować się na tym, co uczeń faktycznie chce przekazać.

Jakie technologie są najchętniej wykorzystywane przez dzieci do nauki?

Zapytałam kiedyś uczniów, dlaczego w ogóle chcą korzystać z technologii. Duża grupa mówiła o możliwości oglądania filmów i słuchania muzyki, ale wielu wskazywało także na cele poznawcze i wykorzystywanie aplikacji do nauki. Na końcu wymieniały relaks i rywalizację. Wśród technologii, jakich najchętniej używają, wymieniają oczywiście urządzenia mobilne – smartfony, laptopy, tablety oraz zainstalowane gry, komunikatory, takie jak Skype i różne aplikacje. Bardzo popularne są też portale społecznościowe dla dzieci. 

Czym charakteryzują się takie portale?

Większość portali społecznościowych dla dzieci łączy w sobie funkcje tworzenia animacji, awatarów czy obrazków z możliwością udostępniania ich i komunikowania się z innymi użytkownikami. Dzieci używają ich do wyrażania siebie. Do takich należą portale PicPac, piZap czy bardzo przyjazny WeeMee. Popularna jest też aplikacja Szkic, w ramach której dzieci dzielą się i komentują udostępniane rysunki. Konta tych dzieci stanowią swojego rodzaju kroniki twórczości i pokazują jak na dłoni, jak dziecko się rozwija i czym się interesuje. 

Jak można wykorzystywać tego typu programy i portale w edukacji?

Jestem zwolenniczką wykorzystywania technologii nie tylko poprzez odtwórcze wybieranie jednej z dostępnych gier czy aplikacji. Staram się podejść do technologii kreatywnie i wybieram te, które pozwalają dzieciom tworzyć filmy, animacje czy rysunki. Bardzo ważne jest, aby później się tą twórczością dzielić z innymi. To działa jak kula śniegowa. Dzieci naśladują siebie nawzajem, ale w wielu sytuacjach poprzez to naśladownictwo tworzą rzeczy wyjątkowe i kreatywne. Społecznościowe wykorzystanie technologii jest w tym przypadku kluczowe. 

A z jakich aplikacji dla dzieci mogą korzystać nauczyciele?

Niekoniecznie musi to być aplikacja dedykowana dzieciom. Bardzo kreatywne są wszelkiego rodzaju generatory gier, które umożliwiają w prosty sposób samodzielne tworzenie gier edukacyjnych. Dobrym przykładem jest portal Learningapps.org. Wiele możliwości daje również Khan Academy. W zasadzie nauczyciel każdego przedmiotu może znaleźć tam filmy i różnego rodzaju prezentacje do wykorzystania na zajęciach. 

Czy to znaczy, że w ramach zajęć z matematyki dzieci nie muszą rozwiązywać równań, tylko mogą zagrać w grę?

Tak, mogą zagrać na przykład w grę pomagającą utrwalić tabliczkę mnożenia, taką jak Matzoo czy MathDuo lub opanować zasady ortografii dzięki dostępnej na portalu Logofigle.pl grze Ortofigle. Ostatnio dużą popularnością wśród dzieci cieszy się aplikacja WordBrain, która polega na znajdowaniu ukrytych słów. Uczy spostrzegawczości i budowania wyrazów. Nauczyciele czy logopedzi mogą korzystać też na przykład z zadań i słownych zabaw na portalu Mimowa.pl czy aplikacji SzumiMi.

Ja, jako logopeda, często używam gier logopedycznych, które polegają na nagrywaniu mowy. Odsłuchując wypowiedź możemy pracować nad wymową i eliminować błędy. Większość z nich można znaleźć chociażby na stronie Logofigle.pl.

Można zatem powiedzieć, że nie ma przedmiotu, w ramach którego nie można by skorzystać z aplikacji edukacyjnych?

Tak, ograniczeniem może być tylko nasza wyobraźnia. Znajomy historyk, Marcin Paks z Zespołu Szkół  Ogólnokształcących nr 5 w Sosnowcu wymyślił świetną aplikację społecznościową z postaciami historycznymi. Dzieci wcielały się w nie i rozmawiały jak bohaterowie wybranej, konkretnej epoki. Aplikacja okazała się na tyle popularna, że uczniowie grali w postaci historyczne nawet po zakończeniu zajęć. Innym przykładem aplikacji, która jest powszechnie znana, ale została wykorzystana na nowo, jest Endomondo. Jeden z na...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Życie Szkoły"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy