Dołącz do czytelników
Brak wyników

Dzieci listy piszą

Artykuły | 6 lutego 2018 | NR 22
224

Rozmowa z Tomaszem Chmielem (twórcą Marzycielskiej Poczty) oraz Agnieszką Kaczmarczyk (nauczycielem wychowania przedszkolnego, która wielokrotnie organizowała akcje tworzenia kartek wśród swoich przedszkolaków) o akcji Marzycielska Poczta oraz sposobach na kształtowanie wrażliwości u dzieci.

Organizatorzy Marzycielskiej Poczty zachęcają najmłodszych do pomocy chorym dzieciom. Dlaczego tak ważna jest dobroczynność w kształceniu dzieci? 

Agnieszka Kaczmarczyk: Pomaganie innym jest wspaniałe, daje dużo radości i satysfakcji. Ważne jest, aby mały człowiek chętnie angażował się w tego typu akcje. Obowiązkiem nauczyciela jest kształtowanie u dzieci już od najmłodszych lat odpowiednich postaw. Istotne jest, by pokierować dziećmi tak, by podążały za dobrem i chciały bezinteresownie służyć innym.

Dobroczynność i empatia to cechy charakteru czy kwestia wychowania? 

Agnieszka Kaczmarczyk: I jedno, i drugie. Wiele zależy od środowiska, w którym dziecko się wychowuje. Mocny system wartości moralnych i umiejętności społecznych to najważniejszy kapitał, w jaki dorośli powinni wyposażyć dziecko. I nie jest to tylko zadanie dla rodziców, ale także dla nauczycieli. Z drugiej strony jednak o poziomie empatii decyduje również charakter człowieka. A często jest on zupełnie różny od środowiska, w którym dorasta. Myślę, że empatia może być nabyta, ale często jest wynikiem właśnie naszego charakteru.

W jakim wieku powinno być dziecko, aby włączać się aktywnie w akcje wspierające innych? 

Agnieszka Kaczmarczyk: Marzycielska Poczta pokazuje, że już od najmłodszych lat można wspierać innych. W naszym przedszkolu już trzylatki wykonywały piękne laurki i obrazki dla chorych dzieci. Doskonale potrafiły opisać uczucia, jakie mogły towarzyszyć ich rówieśnikom stale przebywającym w szpitalu. I tylko czekały na moment, kiedy kolejny raz będą mogły zrobić coś dla innych.

Czy pomaganie innym kształtuje w dzieciach pozytywne wzorce na przyszłość i sprawia, że wolontariackie inicjatywy są dla nich naturalne w dorosłym życiu? 

Agnieszka Kaczmarczyk: Zdecydowanie tak. Jesteśmy przekonani, że uwrażliwienie najmłodszych na potrzeby innych sprawi, że w dorosłym życiu będą wykazywać się większą odpowiedzialnością społeczną. 

Czy rodzice są głównym wzorcem dobroczynności dla dzieci? Jaka jest ich rola w uczeniu dzieci niesienia pomocy słabszym na co dzień?

Agnieszka Kaczmarczyk: Nauka empatii i prawidłowych zachowań prospołecznych na początku odbywa się w domu. 
Dziecko już w pierwszych latach życia odczuwa emocje osób bliskich. Jeśli mama czy tato przeżywają zdenerwowanie, złość, to niemowlę od razu to wyczuwa. I odwrotnie – radość i spokój rodziców sprawiają, że dziecko się uspokaja, wycisza.
Wraz z rozwojem emocjonalnym dziecko przeżywa również problemy, które dotyczą nie tylko bliskich osób, ale też zabawek, zwierząt w otoczeniu. Później płaczący kolega czy koleżanka sprawia, że dziecko również reaguje na taką sytuację płaczem. Skłania go to do udzielenia mu pomocy, np. przytulenia, podarowania jakiejś zabawki po to, aby go pocieszyć. Ważne jest, by rodzice nie nagradzali dziecka za jego reakcje w sposób materialny. Może to być pochwała, dobre słowo, wspólna wycieczka. Chodzi o to, by maluch odczuwał wewnętrzną motywację do niesienia pomocy innym i radość z pomagania.

Jak nauczyciele mogą zachęcać najmłodszych do działań charytatywnych?

Agnieszka Kaczmarczyk: Przedszkole czy szkoła niekiedy bywają pierwszymi miejscami, w których dzieci stykają się z ideą niesienia bezinteresownej pomocy potrzebującym. Dzięki podejmowanym działaniom charytatywnym uczą się wrażliwości na innych, odpowiedzialności i zdobywają nowe doświadczenia. Na terenie naszego przedszkola organizowanych jest wiele akcji charytatywnych, które z roku na rok cieszą się coraz większym zainteresowaniem wśród dzieci i rodziców. Chętnie włączamy się w działania ogólnopolskie, ale sami również organizujemy wiele akcji lokalnych. Organizujemy zbiórki karmy dla zwierząt ze schroniska, zbieramy plastikowe nakrętki, z których dochód jest przekazywany na rehabilitację dla dzieci niepełnosprawnych, zbieramy pieniądze w akcjach Góra Grosza czy Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, organizujemy zbiórki książek, które następnie przekazujemy dla oddziałów dziecięcych częstochowskich szpitali, wspomagamy rzeczowo hospicjum dla dzieci, zbieramy odzież w ramach współpracy z Polskim Czerwonym Krzyżem oraz klucze dla Kliniki Budzik. Aktualnie w przedszkolu została zorganizowana zbiórka „Okulary dla Afryki”. We wrześniu braliśmy również udział w ogólnopolskiej akcji „Wyślij pocztówkę dla Powstańca”. Jednym słowem – działamy. Jeśli dzieci widzą, że nauczyciele aktywnie włączają się w pomoc innym, to biorą z nich przykład. I nie trzeba ich do tego bardzo namawiać. Zarówno nauczyciele, jak i rodzice powinni dawać dzieciom dobry przykład. Nie mogą również zapominać o tym, że dzieci bardzo uważnie obserwują nasze zachowania i stosunek do innych.

Oczywiście, wolontariat to nie tylko pomaganie, ale też branie. Proszę powiedzieć, co zyskują dzieci dzięki udziałowi w akcjach organizowanych przez Marzycielską Pocztę? 

Agnieszka Kaczmarczyk: Przede wszystkim poznają wielu nowych, interesujących ludzi i zyskują nowych przyjaciół. Poza tym ogromną satysfakcję z tego, że ich mały gest sprawił komuś radość, pomógł choć na chwilę zapomnieć o chorobie i cierpieniu. 

Czy listowny kontakt z chorymi dziećmi uczy współczucia i empatii? Na jakie ważne aspekty kształtowania charakteru ma on wpływ?

Agnieszka Kaczmarczyk: Trzeba podkreślić, że taka forma pomocy jest w naszym kraju czymś nowym, gdyż działanie inicjatywy nie opiera się na wsparciu finansowym dzieci, jak większość dotychczasowych akcji charytatywnych w Polsce. Idea Marzycielskiej Poczty polega na niesieniu dzieciom wparcia psychicznego w walce i zmaganiach z chorobą. Listowny kontakt z chorymi dziećmi uczy odpowiedzialności, samodyscypliny, pewnej systematyczności. Dzieci doskonale zdają sobie sprawę z tego, że marzyciele bardzo na te listy czekają i nie można o nich tak po prostu zapomnieć. Pamiętam sytuację, kiedy ze względu na nadmiar obowiązków przez jakiś czas nie odpisywaliśmy na list od Huberta – jednego z naszych marzycielskich przyjaciół. Podszedł do mnie wtedy jeden z moich wychowanków i powiedział wprost z bardzo poważną miną: „Pani Agnieszko, no kiedy wreszcie będziemy malować coś dla Huberta. Przecież on czeka”. To był bardzo wzruszający moment, który pokazał mi, że pisanie listów dla dzieci z Marzycielskiej Poczty jest ważne nie tylko dla mnie, ale że stało się ważne również dla nich. 

Skąd pomysł na założenie Marzycielskiej Poczty? 

Tomasz Chmiel: Kiedyś była taka amerykańska akcja „Make...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Życie Szkoły"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy