Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

8 października 2020

NR 57 (Październik 2020)

Zacznij od siebie i stwórz żywe więzi społeczne

11

Ludzkie życie jest jak skakanie na trampolinie: raz jesteśmy wysoko, co daje nam możliwość popatrzenia na świat z góry, innym razem nisko, co motywuje nas do odbicia się, by ponownie wznieść się ponad ziemię. Są jednak i takie chwile, gdy upadamy i wówczas odbicie się trwa nieco dłużej, bo musimy mieć czas na to, by wstać i osiągnąć odpowiednią pozycję umożliwiającą nam skok. Jakie to oczywiste, a przecież nikt z nas, skacząc na trampolinie, nie myśli o tym, nie prowadzi analiz, nie zagląda w głąb siebie, tylko po prostu korzysta z chwili. Robimy tak zresztą w większości sytuacji. 
 

Warto jednak w tym ciągu nieuświadomionych działań, zachowań, reakcji zatrzymać się na chwilę, by nie wpaść w pułapkę zautomatyzowanego życia i wiecznego wyścigu w biegu do… właściwie nie wiadomo dokąd. Życie w ciągłym pośpiechu, wypełnione nawykami, traci koloryt i smak, staje się pasmem schematycznych działań, które niczym maszyna wykonujemy każdego dnia od nowa, tyle że z coraz mniejszym entuzjazmem i przekonaniem, że to, co robimy, ma sens. Wypalamy się jak świeca, tracąc swój blask, co, jak wskazują badania z zakresu neurobiologii, ma ogromny wpływ nie tylko na nas samych, ale również na tych, którzy dzielą z nami przestrzeń i czas, a zatem na naszą rodzinę, przyjaciół, współpracowników, a także uczniów, z którymi spotykamy się każdego dnia. Ma to związek z tzw. mimikrą emocjonalną, czyli automatycznym odtwarzaniem emocji pod wpływem obserwacji stanów emocjonalnych innych osób. Dzieje się to nieświadomie i znacznie szybciej niż wówczas, gdy analizujemy sytuację, w wyniku czego nasz świadomy umysł zauważa i rozpoznaje emocje, pozwalając nam doświadczyć określonego uczucia. Neurobiolodzy dowodzą, iż świadomie kogoś naśladując, stajemy się powolni, co jest naturalnym efektem działania naszego mózgu, ponieważ reakcje mimowolne są wytwarzane przez obie półkule, natomiast za reakcje świadome odpowiada jedynie lewa półkula, która ponadto wykorzystuje odmienne systemy mózgowe do wzbudzania reakcji świadomych i mimowolnych. Nie uczucia są więc zaraźliwe, ale emocje. 

POLECAMY

Zjawisko to tłumaczy, dlaczego noworodki, słysząc płacz innych dzieci, również płaczą, dlaczego niemowlętom udziela się zdenerwowanie matki, a także dlaczego nastrój nauczyciela wpływa na uczniów. Należy przy tym zwrócić uwagę na niezwykle istotny fakt: nastrój, definiowany przez badaczy jako komponent doświadczeniowy bez elementu wiedzy, udziela się nie tylko, gdy jesteśmy w relacji face to face, ale również wtedy, gdy kontakt ma formę zapośredniczoną, czyli gdy np. słuchaczom odtwarzany jest nagrany wykład. 

Powyższe wnioski płynące z badań mają ogromne znaczenie w sytuacji edukacji zdalnej, z którą mamy do czynienia od kilku miesięcy. Eksperyment pokazał bowiem, że badani, którym odtwarzano wykład czytany radosnym, smutnym lub neutralnym głosem, nie tylko automatycznie naśladowali ton głosu lektora: radosny, smutny lub neutralny, 
ale udzielił im się jego nastrój. Jeśli więc chcemy, by młodzi ludzie z entuzjazmem podchodzili do uczenia się, musimy jako dorośli zarażać ich tym entuzjazmem, a efekt, jaki dzięki temu osiągniemy, będzie o wiele lepszy niż wtedy, gdy ograniczymy się do tłumaczenia im, że warto się uczyć (Gazzaniga 2020, 171–177).

Zacznij od siebie…

Regina Brett w książce Jesteś cudem zwraca uwagę, że w sytuacjach zagrażających zdrowiu lub życiu dorosły powinien najpierw zadbać o bezpieczeństwo swoje, a dopiero potem o bezpieczeństwo dziecka. Taka jest też instrukcja zachowania się w sytuacji zagrożenia prezentowana pasażerom samolotu: najpierw nakładamy maskę tlenową sobie, a następnie dziecku. Chcąc dbać o nasze dzieci, trzeba więc nam, dorosłym, zadbać w pierwszej kolejności o samych siebie, bo tylko szczęśliwi dorośli mogą wychować szczęśliwe dzieci, a szczęśliwi nauczyciele dawać impuls do rozwoju swoim uczniom.

Wiele spraw rozpamiętujemy, nieustannie do nich wracając, choć wiemy, że nie możemy już niczego zmienić. Wiele rzeczy odkładamy na później, obiecując sobie, że skończymy z naszymi przyzwyczajeniami, a w efekcie od lat nic się nie zmienia. Tkwimy w tym, co znane, bo z natury człowiekowi trudno jest wyjść ze swojej strefy komfortu, nawet jeśli bycie w niej nie jest już wygodne, to strach przed nowością każe nam trwać. W takiej sytuacji znajduje się również część nauczycieli, którzy, jak wskazują badania dotyczące wypalenia tej grupy zawodowej, czują się często obarczeni licznymi obowiązkami, ograniczeni decyzjami administracyjnymi, niedoceniani przez społeczeństwo. Piotr Plichta w książce Wypalenie zawodowe i poczucie sensu pedagogów specjalnych, powołując się na przegląd badań empirycznych kilku autorów, wymienia następujące najbardziej powszechne źródła stresu nauczycieli:

  • przeciążenie pracą zawodową oraz wynikającymi z niej dodatkowymi obowiązkami;
  • brak wystarczającego czasu na realizację celów nauczania, zwłaszcza w odniesieniu do uczniów z trudnościami w nauce;
  • brak motywacji uczniów do nauki i związane z tym słabe postępy w nauce;
  • zachowania dysfunkcjonalne uczniów (zarówno w relacjach rówieśniczych, jak i w interakcjach z nauczycielami);
  • brak współpracy z rodzicami oraz wsparcia z ich strony w pokonywaniu trudności związanych z wykonywanym zawodem;
  • brak uznania dla nauczycieli ze strony szeroko pojętego społeczeństwa;
  • wadliwe zarządzanie szkołą oraz zła organizacja pracy;
  • warunki materialne;
  • brak prestiżu;
  • napięcie w pracy;
  • „klikowość” i rywalizacja w zespołach nauczycielskich (Plichta 2015, 52–53).

Dodatkowym obciążeniem stała się od kilku miesięcy edukacja zdalna, do której polscy nauczyciele nie byli przygotowani, a której podjęli się z dnia na dzień, podnosząc swoje, często niezbyt wysokie, kompetencje w zakresie posługiwania się technologią informacyjną i komunikacyjną, przygotowując się do zajęć i prowadząc je w zupełnie innej niż dotychczas formie. Sytuacji pandemicznej towarzyszył charakterystyczny dla kryzysu społecznego stres wynikający z niepewności jutra: troski o zdrowie i sytuację zawodową, o funkcjonowanie rodziny, a także niepokój związany z izolacją społeczną, która dla człowieka jako istoty społecznej jest bardzo obciążająca. Rzuceni na głęboką wodę edukacji zdalnej nauczyciele, rodzice i uczniowie poradzili sobie, jak słyszymy w przekazach medialnych, jednak coraz częściej zdajemy sobie sprawę, jakim to się stało kosztem. W raporcie „Zdalne nauczanie a adaptacja do warunków społecznych w czasie pandemii koronawirusa”, zawierającym wnioski z badań przeprowadzonych przez Fundację Orange wynika, że 65% polskich nauczycieli odczuwa gorsze samopoczucie psychiczne niż przed pandemią, a większość z nich skarży się na brak energii, obniżony nastrój oraz trudności z zasypianiem. Również gorzej czują się rodzice – takiej odpowiedzi udzieliło ok. 50% pytanych, oraz uczniowie – 30% wskazuje na smutek, poczucie samotności, a nawet przygnębienie. 

Sytuacja ta, zdaniem badaczy, związana jest z brakiem higieny cyfrowej. Czas pandemii był dla wszystkich okresem wzmożonej pracy z użyciem technologii. Z moich obserwacji wynika, że wielu nauczycieli, oprócz przygotowywania się do zajęć oraz prowadzenia ich w formie online, regularnie korzystało z form doskonalenia, których oferta była w tym czasie przebogata i często bezpłatna. Spotkania na żywo, dyskusje na temat bieżącej sytuacji, a także tematyczne webinary pochłaniały nauczycieli, którzy ponadto, jak wynika z raportu, byli w ciągłej gotowości do odbierania powiadomień i połączeń w związku ze zdalnym charakterem pracy – deklaruje to 87% respondentów. Ponadto badania Centrum Cyfrowego wskazują, że dla wielu nauczycieli czas pandemii był czasem permanentnego stresu wynikającego z obawy o to, jak bezpiecznie prowadzić zajęcia, jak zaistniałą sytuację przyjmą uczniowie i ich rodzice oraz jaka będzie współpraca, a także jak praca nauczycieli będzie oceniania przez pracodawców i społeczeństwo. Z tym wszystkim nauczyciele radzili sobie sami, nie mając specjalistycznego wsparcia, którego tak bardzo im brakuje, i to nie tylko w czasie pandemii. Zawód nauczyciela jako pomocowy wiąże się z wchodzeniem w ciągłe interakcje, dlatego niezwykle potrzebna jest możliwość udziału nauczycieli w spotkaniach z psychologiem, coachem czy innym specjalistą, który mógłby ich wesprzeć oraz dać możliwość wglądu w siebie i przepracowania tego, co trudne.

Podsumowując: sytuacja nauczycieli pod względem poczucia dobrostanu psychicznego nie przedstawia się optymistycznie. Jesteśmy w momencie, w którym nie ma najmniejszej wątpliwości, że trzeba zadbać o kondycję psychiczną polskich nauczycieli.

Mając w pamięci poniższe słowa Dalajlamy, zapraszam do wspólnej refleksji nad tym, co możemy zrobić już dziś.

Stwarzaj żywe więzi

Neurobiolog John Cacioppo z Uniwersytetu w Chicago opisuje mechanizm, za pomocą którego mózg ostrzega nas przed zagrożeniami dla naszego dobrostanu i rozwoju. I tak: głód sygnalizuje obniżenie poziomu cukru i informuje nas o tym, że musimy coś zjeść, pragnienie daje nam sygnał, że organizm potrzebuje płynów, żeby się nie odwodnić, ból świadczy o potencjalnym zagrożeniu dla tkanek, a samotność, że potrzeba nam więzi o charakterze społecznym. Jak wynika z metaanalizy badań nad samotnością Julianne Holt-Lunstad, Timothy'ego B. Smitha i J. Bradleya Laytona, życie w samotności zwiększa ryzyko przedwczesnej śmierci o 45%. Problem ten zdaje się nie dotyczyć nauczycieli, którzy przecież są w ciągłym kontakcie z innymi nauczycielami, uczniami i ich rodzicami. Codzienne kontakty społeczne mają więc zapewnione, czy to w formie spotkań bezpośrednich, jak miało to miejsce przed okresem pandemii, czy w formie online. Jak się jednak okazuje, nie to, czy człowiek przebywa wśród ludzi, ale to, czy odczuwa z nimi więzi, ma zasadnicze znaczenie, a więc nawet jeśli przebywamy z innymi, możemy mieć poczucie osamotnienia. Niezwykle ważne jest więc, by nauczyciele mieli tego świadomość, ponieważ poczucie braku więzi wiąże się z brakiem bliskości w relacjach, a te stanowią fundament procesu uczenia się. 

Często powtarzane w ciągu ostatnich kilku miesięcy w mediach społecznościowych hasło: „Nie ma edukacji bez relacji” łatwo wyjaśnić, odwołując się do wiedzy o człowieku jako istocie społecznej. Cacioppo tłumaczy, że siła człowieka tkwi nie w jego indywidualizmie, ale w kolektywnej zdolności wspólnego planowania, porozumiewania się i pracy, a osiągnąć dorosłość nie oznacza stać się autonomicznym i samotnym, lecz stać się kimś, na kim mogą polegać inni. Powinniśmy zatem...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Życie Szkoły"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy