Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nauczyciel w świecie

16 stycznia 2019

NR 43 (Styczeń 2019)

TRAWA jest zawsze bardziej ZIELONA po drugiej stronie PŁOTU

0 166

Porównania systemów edukacyjnych są w naszych czasach normą – rozwój technologiczny przyczynia się do sprawniejszego dostępu do informacji, a to gwarantuje codzienną dawkę nagrań z zajęć i możliwość obserwacji elementów pracy szkolnej z różnych zakątków świata.

Rozwój branży wydawniczej oferuje nam setki poradników pisanych przez nauczycieli. Zewsząd dostarczane nam są informacje, które my z uporem przekształcamy w „dowody” niższości naszego systemu oraz przekazujemy dalej z ukłuciem zazdrości, myśląc „tamtejsi nauczyciele nie mają takich problemów jak my”. Celem niniejszego artykułu jest pokazanie, iż porównania powinny nam służyć głównie jako inspiracja do doskonalenia pracy, dalszego rozwoju oraz podnoszenia kompetencji. Pisząc o systemach edukacyjnych w Holandii, Singapurze i Finlandii oraz o rozwiązaniach prywatnych szkół w Kolumbii i Indiach staram się podkreślić, iż istnieje wiele metod i technik, które z powodzeniem możemy wykorzystywać na własnym podwórku. Znajomość zróżnicowania występującego na rynku edukacyjnym nie tylko może pomóc nam w dokonywaniu trafnych i świadomych wyborów, ale również przypomnieć, jak wiele już wypracowaliśmy jako nauczyciele dla rodzimego systemu.

Czas na naukę

Podstawową różnicą pomiędzy systemami edukacyjnymi jest wiek rozpoczęcia szkoły przez dziecko. W większości krajów do pierwszej klasy posyła się dzieci w wieku 6–7 lat, jednak są też takie miejsca, gdzie dzieci zaczynają swoją przygodę szkolną znacznie wcześniej. Mimo iż w Holandii obowiązek szkolny dotyczy uczniów od piątego roku życia, większość rodziców decyduje się posłać do szkoły dzieci w wieku 3 lat.
Sytuacja ma się podobnie w Indiach, jednak powody takiego stanu rzeczy są zupełnie inne. W Indiach możemy spotkać się z ogromną rywalizacją i poczuciem, że trzeba być we wszystkim najlepszym, jest to typowo azjatyckie podejście do życia. Ten niekończący się wyścig jest powodem powstawania coraz większej liczby prywatnych szkół, mających oferty edukacyjne rozbudowane lepiej niż niejeden uniwersytet. 3-letnie dziecko, uczące się według zasad „full immersion” – wszystkich przedmiotów w języku obcym. Piszące, czytające, liczące, uprawiające jogę i karate, grające na instrumencie, przygotowujące się do wystąpienia na akademii szkolnej w ramach zajęć prowadzonych metodą „storytelling”, uczęszczające na zajęcia z improwizacji i dramy, pływające w zawodach i grające w tenisa – taki obraz ucznia prezentowany jest w placówkach prywatnych – zapraszających nowych kandydatów.  
Tymczasem w Holandii rodzice kierują się chęcią rozwijania umiejętności społecznych dzieci, nabywania podstawowych życiowych kompetencji pod okiem specjalistów, którzy zajmują się indywidualizacją poziomu nauczania oraz dostosowaniem metod do potrzeb każdego z nich. Oferty placówek różnią się nieznacznie, możemy wyszczególnić szkoły Montessori, Jenaplan, daltońskie, steinerowskie i prowadzone według pedagogiki Freineta. Niektóre z nich mają również w ofercie zajęcia artystyczne lub sportowe.

Zróżnicowane postrzeganie poczucia bezpieczeństwa

W polskich szkołach przez pierwsze 3 lata nauki dzieci uczy jeden nauczyciel, zatem czasem zdarza się, że pojedyncze zajęcia, jak muzyka, wychowanie fizyczne, informatyka lub język obcy prowadzone są przez dodatkowych nauczycieli posiadających kwalifikacje w danym zakresie. Celem takiego zabiegu jest między innymi zapewnienie uczniom poczucia bezpieczeństwa. W Finlandii ta kwestia wygląda podobnie. Zaś w Indiach od najwcześniejszych lat nauczyciele starają się przyzwyczajać uczniów do zmian i nawiązywania coraz to nowych relacji z wykładowcami oraz dostosowywania się do różnych zasad, ustalanych indywidualnie przez każdego prowadzącego. Zdaniem specjalistów ogranicza to przywiązanie do jednej osoby, gwarantuje mniejsze poczucie lęku i stresu szkolnego, a także pozytywnie wpływa na rozwój poznawczy i emocjonalny uczniów. Jeśli zaś chodzi o holenderski system, tu kolejny raz mamy zupełnie sprzeczne podejście – nauczyciel najczęściej prowadzi wszystkie zajęcia, łącznie ze specjalistycznymi, będąc cały rok lub kilka lat wychowawcą, czyli jedyną osobą nadzorującą pracę uczniów danej klasy. Holendrzy chcą w ten sposób pozostawić proces uczenia się w strefie komfortu uczniów.

Dzieci pracujące na pełen etat

Tydzień szkolny trwający od poniedziałku do piątku wydaje się być normą, jednak w kilku krajach na świecie zajęcia odbywają się również w soboty. Przykładem krajów, w których dzieci mają tylko jeden dzień na odpoczynek są Włochy i Indie. Pracując w placówce w Finlandii, gdzie liczba godzin zajęć dydaktycznych ogranicza się do minimum, byłam pod ogromnym wrażeniem systemu planowania i gospodarowania czasem w celu realizacji programu nauczania. Młodzi Finowie zależnie od profilu klasy, do której uczęszczają (valmo – przygotowawcza, immersion – dwujęzyczna lub artystyczna), spędzają na zajęciach od 19 do 25 godzin tygodniowo. Tymczasem w Indiach spotkałam się z 6 dniami wypełnionymi, do granic możliwości uczniów, wszelkiego rodzaju zajęciami. Przeciętny uczeń szkoły podstawowej w Indiach spędza w szkole 35 godzin tygodniowo: od poniedziałku do piątku w godzinach 8:50 – 15:10 oraz w soboty od 9:00 do 12:00. W szkołach prywatnych w Kolumbii również możemy spotkać się z wyjątkowo wyczerpującym planem – lekcje trwają tam od godziny 7:00 do godziny 16:00, a co za tym idzie, uczniowie już od 5. roku życia spędzają 45 (!) godzin tygodniowo w placówkach edukacyjnych.

Odpoczynek elementem nauczania

Ciekawy system przerw możemy zaobserwować w szkołach holenderskich, warto podkreślić, że dotyczy on wszystkich klas szkoły podstawowej. Holendrzy uważają, że przerwy, odpoczynek i świeże powietrze są niezbędnym elementem w procesie nauczania, bez względu na wiek. Dzień zajęć zaczyna się od spotkania przed budynkiem szkolnym, uczniowie i nauczyciele zbierają się na terenie placówki, niektórzy wdają się w rozmowy na niezwiązane ze szkołą i lekcjami tematy, inni bawią się na placu zabaw, żegnają się z rodzicami, (choć większość dzieci przyjeżdża do szkoły na rowerze bez nadzoru osób starszych). Ten czas jest przeznaczony na rozbudzenie i dotlenienie organizmu. Po kilkunastu minutach grupy udają się na zajęcia. Pierwsza dłuższa przerwa przypada na godzinę 10:00; w tym czasie uczniowie w salach przygotowują swoje przekąski i siadają przed ekranem – we wszystkich klasach wyświetlany jest program informacyjny przygotowany z myślą o dzieciach i młodzieży. Uczniowie dowiadują się o wydarzeniach lokalnych i ze świata, uczą się o ekonomii i gospodarce krajów europejskich, a na koniec obserwują przegląd sportowy i prognozę pogody. Następnie wychowawca zachęca uczniów do dyskusji na tematy poruszone w programie. Przerwa obiadowa rozpoczyna się o godzinie 12:00 i trwa godzinę – zdecydowana większość uczniów wraca w tym czasie do domu i je posiłek z rodziną. W tym czasie nauczyciele również mają możliwość odpoczynku i przedyskutowania tych ewentualnych problemów. W ciągu dnia, co 20–35 minut w czasie zajęć wprowadzają do swoich zajęć elementy ruchowe, w miarę możliwości przerwy śródlekcyjne realizowane są na powietrzu. Są...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Życie Szkoły"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy