Dołącz do czytelników
Brak wyników

Otwarty dostęp , Strefa nauczyciela

22 lutego 2022

NR 70 (Luty 2022)

Jak mądrze rozwijać w sobie zaufanie do dzieci, by wzmacniać w nich poczucie sprawstwa i wiarę w siebie?

0 142

Wszelkie relacje między ludźmi opierają się na zaufaniu. W relacjach dorosły – dziecko, rodzic – dziecko, nauczyciel – uczeń zwykle koncentrujemy się na zaufaniu dziecka do dorosłego. Zastanawiamy się nad tym, kiedy dzieci ufają dorosłym i co jako dorośli powinniśmy robić, by dzieci nam ufały. Warto jednak podkreślić, że każde zaufanie zakłada wzajemność. Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie sytuację, że obdarzamy zaufaniem osobę, która zupełnie nam nie ufa? Mało prawdopodobne. Pewna doza ufności jest potrzebna u obu stron. Zatem także w relacji dorosły–dziecko zaufanie dziecka do dorosłego musi iść w parze z zaufaniem dorosłego do dziecka. Warto zatem postawić sobie pytanie, czy my, dorośli mamy zaufanie do dzieci.

Ufam, że sobie poradzisz

W procesie swojego rozwoju dziecko opanowuje kolejne kompetencje, które pozwalają mu na coraz bardziej samodzielne realizowanie swoich potrzeb, obejmowanie kontrolą kolejnych obszarów swojego funkcjonowania. Można powiedzieć, że proces rozwoju przebiega od kontroli zewnętrznej sprawowanej przez inne osoby do samokontroli, od zależności w realizacji swoich potrzeb do coraz większej niezależności, obejmowania kolejnych, coraz szerszych obszarów własnym „zarządzaniem”. Zaufanie dorosłego do dziecka to uznanie, że kompetencje, które ma, pozwolą mu na podejmowanie kolejnych wyzwań i radzenie sobie z nimi. Zakres tych kompetencji zmienia się na kolejnych etapach rozwoju.

Gdy dziecko się rodzi, ufamy, że będzie potrafiło samodzielnie oddychać, choć początkowo, szczególnie przy pierwszym dziecku, co jakiś czas pochylamy się nad śpiącym noworodkiem, by to jednak sprawdzić. Gdy będzie miało kilka, kilkanaście miesięcy, a potem lat, nie będziemy już podawać w wątpliwość tej umiejętności. Podobnie będzie później z siedzeniem, staniem, chodzeniem, chwytaniem przedmiotów, samodzielnym jedzeniem, ubieraniem się itd. Stopniowo, wraz z opanowywaniem przez dziecko kolejnych kompetencji, ufność rodzica, że dziecko będzie w stanie z tych kompetencji korzystać i z sukcesem sobie radzić z wyzwaniami codzienności, będzie wzrastać. 

To zaufanie wiąże się też z wiarą, że po wielu próbach, które początkowo często kończą się niepowodzeniami, coraz więcej będzie takich, które zwieńczy sukces. I rzeczywiście tak się dzieje – po pierwszych chwiejnych krokach i licznych upadkach dziecko zaczyna chodzić coraz bardziej sprawnie, najpierw z pomocą rodzica, a potem całkowicie samodzielnie i dochodzi do takiej wprawy, że rodzicowi trudno za dzieckiem nadążyć. To zaufanie do kompetencji dziecka nie dotyczy tylko sfery motorycznej, ale także poznawczej, moralnej, społecznej.

Dzięki zaufaniu dorosłego dziecko nie boi się próbować, podejmować kolejnych wyzwań, co sprawia, że nabiera coraz większej wprawy i zaczyna osiągać sukcesy. To z kolei umacnia jego wiarę w to, że sobie poradzi, i rzeczywiście tak się dzieje. Można zatem powiedzieć, że dzięki zaufaniu innych w dziecku rodzi się i wzmacnia zaufanie do samego siebie, swoich kompetencji, możliwości.

Gdy do dziecka wspinającego się na drzewo mówimy: „uważaj, bo spadniesz”, okazujemy brak ufności w jego kompetencje, dajemy dowód naszej troski o dziecko, ale też obaw i lęków o to, co może mu się stać w danej sytuacji. Gdy w tych samych okolicznościach mówimy: „uważaj, żebyś nie spadł/spadła”, dajemy wyraz naszej troski, ale też wyraz naszego zaufania, akceptacji, wiary w dziecięce kompetencje i umiejętności, przekonania, że sobie poradzi. To podobne, a jakże różne zdania, niewielka, a jakże znacząca różnica. Warto zwrócić uwagę na to, co mówimy do dzieci, gdy się z czymś zmagają, gdy podejmują jakieś wyzwanie, gdy robią coś po raz pierwszy. Czy nasze zachowanie, nasza reakcja, wypowiedziane słowa są oznaką zaufania i wsparcia? 

Rodzące się poczucie autonomii dziecka rozwija się w oparciu o możliwość przejmowania przez nie w coraz większym stopniu kontroli nad sobą i swoim zachowaniem. Nowe umiejętności dziecka spotykają się z nowymi wymaganiami kierowanymi ku niemu ze strony otoczenia. Z jednej strony dziecko chce coraz więcej rzeczy robić samo, z drugiej strony dorośli zmniejszają ilość opieki i pomocy, coraz więcej czynności pozostawiając do zrobienia samemu dziecku. Rolą opiekuna nie jest usuwanie wszystkich przeszkód pojawiających się na drodze młodego człowieka, ale raczej pozwolenie na to, aby dziecko, pod czujnym okiem dorosłego, samodzielnie mogło zmagać się z trudnościami, by mogło czerpać satysfakcję z własnej samodzielności i doświadczać poczucia sprawstwa. Dzieci, które w okresie dzieciństwa przyzwyczajone są do wszechobecnego i w każdej sekundzie dostępnego wyręczania i pomocy, narażone są w dalszym życiu na poczucie bezradności, którego mogą doświadczać już w przedszkolu, a potem w szkole, gdzie od samego początku oczekuje się od dzieci znacznej dozy samodzielności w wykonywaniu codziennych czynności. 

Wspomaganie samodzielności polega na stopniowym zmniejszaniu pomocy udzielanej przez dorosłego, nie zaś nagłym pozostawianiu dzieci samym sobie, gdy uznamy, że już nie powinny potrzebować naszego wsparcia. Dziecko staje się coraz śmielsze w swoich wyprawach i eksperymentach, ale jego odwaga płynie ze świadomości, że zawsze znajdzie bezpieczną bazę, gdy tylko będzie jej potrzebowało, że jest ktoś, kto mu pomoże, gdy zadanie okaże się zbyt trudne. Jak mówi chińskie powiedzenie: „wszystko jest trudne, nim stanie się łatwe”. Sztuka samodzielnego pisania czy czytania wymaga wielu ćwiczeń, a rezultatów zadowalających rodziców nie można oczekiwać pierwszego dnia, gdy dziecko rozpoczyna swoją drogę opanowywania danej kompetencji. Kiedy w takich chwilach brakuje nam cierpliwości, warto przypomnieć sobie własne doświadczenia z sytuacji, gdy robiliśmy coś po raz pierwszy, np. prowadziliśmy samochód.

Gdy dziecko ma możliwość podejmowania decyzji, a dorośli szanują jego wybory, z doświadczeń, które są jego udziałem w tej fazie życia, może rozwinąć w sobie poczucie sprawstwa, umiejętność podejmowania decyzji, dokonywania wyborów trafnych dla siebie i innych. Nie jest jeszcze oczywiście gotowe, by decydować o wszystkim, ale w jego życiu jest wiele ważnych dla niego obszarów, które mogą zostać objęte jego wolą.

Dokonując wyborów, dziecko uczy się, że może wpływać na swoje życie, uczy się także odpowiedzialności, ponoszenia konsekwencji podejmowanych decyzji, tego, iż wybierając jedno rozwiązanie, trzeba zrezygnować z czegoś innego, że nie można mieć w jednej chwili wszystkiego. Możliwość dokonywania swobodnych wyborów prowadzi do rozwoju jego indywidualności. Natomiast jeśli stawiamy dziecko w sytuacjach pozornych wyborów, w których jesteśmy w stanie zaakceptować jego decyzję tylko wtedy, jeśli pokrywa się z naszą, to uczymy je, że nie ma realnego wpływu na to, co się z nim dzieje, a jego wola jest mało istotna w porównaniu z wolą innych. 

Szkodliwość zarówno braku, jak i nadmiaru kontroli ze strony dorosłych

Zaufanie do dzieci wyraża się w adekwatnym poziomie kontroli dziecięcego zachowania. Zakres tej kontroli zmniejsza się wraz z coraz większą dojrzałością dziecka i coraz większą biegłością w opanowaniu poszczególnych kompetencji. Celem tego procesu jest objęcie przez dziecko samokontrolą i samoregulacją swojego funkcjonowania w różnych sferach. W każdym jednak wieku nieadekwatna, czyli zarówno nadmiarowa, jak i niedostateczna kontrola ze strony otoczenia, przynosi szkody.

Dorośli mają budować w dziecku poczucie ufności ku światu, ale równocześnie spoczywa na nich obowiązek ochrony małego człowieka przed grożącymi mu niebezpieczeństwami,
których on sam nie jest jeszcze w stanie przewidzieć. Powstaje tutaj pytanie, gdzie przebiega granica między rozsądną ochroną a nadmiernym ograniczaniem dziecka. Jeżeli
tworzymy dla dziecka mikroświat idealnie przystosowany do jego potrzeb, usuwając wszystkie niedogodności i możliwe źródła niebezpieczeństw, to chociaż jest to przejawem troski, jednak w dłuższej perspektywie prowadzi do poczucia bezradności, niskiej odporności na sytuacje trudne. I tak, w przypadku nadmiernej kontroli ze strony otoczenia możemy mieć do czynienia z następującymi konsekwencjami:

POLECAMY

  1. Zahamowanie aktywności dziecka: pod wpływem napięcia w sytuacji „bycia wystawionym”, na spojrzenie dorosłego dziecko może zaprzestać podejmowania jakiegoś działania, nawet jeśli wcześniej było ono poprawnie wykonywane; w efekcie dziecko staje się coraz bardziej bierne, trudno namówić je na podjęcie jakiegoś nowego działania.
  2. Ostentacyjne łamanie zasad przez dziecko: kiedy dorosły nie podejmuje prób koordynacji swoich wymagań z potrzebami dziecka, nadmiernie kontrolowane i „korygowane” dziecko coraz częściej demonstruje własną wolę, odrzucając sposób postępowania narzucany przez dorosłego.
  3. Uruchomienie nadmiernej samokontroli: dziecko żyjące w stanie ciągłego napięcia zaczyna samo, tak jak skrupulatny dorosły, korygować swoje postępowanie, aby być jak najbardziej doskonałym odzwierciedleniem wzoru, do którego porównuje je dorosły; nadmiernie skrupulatne dziecko będzie długo powtarzało jakąś czynność, poprawiało samo siebie, będzie stale domagało się obecności, uwagi i pochwały ze strony dorosłego.

Innym problemem, jaki może się ujawnić, jest niedostateczna kontrola ze strony dorosłego. W przypadku niedostatecznej kontroli możemy mówić o wychowaniu zwanym potocznie „bezstresowym”, przyzwalającym lub permisywnym, związanym z niskimi wymaganiami, niekonsekwencją postępowania dorosłych, niejasnymi regułami. Tego typu podejście do wychowywania nie wymaga od rodzica konsekwencji, znajomości zasad postępowania, uświadamiania sobie ich sensu i tym samym dla niektórych opiekunów jest to łatwiejszy sposób postępowania z dzieckiem niż konfrontowanie i jego, i siebie z regułami społecznymi. Sensowna kontrola zewnętrzna służy wykształceniu w dziecku kompetencji wewnętrznej samokontroli, stosowanej bez poczucia zagrożenia własnej niezależności i poczucia własnej wartości.

W Finlandii, jednym z krajów o najwyższym poziomie zaufania społecznego (jak pokazują wyniki badań, powyżej 60% mieszkańców darzy tu zaufaniem innych ludzi), możliwa jest sytuacja, o której opowiadała mi koleżanka mieszkająca tam z rodziną, aby uczeń nieobecny na sprawdzianie z powodu choroby dostał później ten sprawdzian do napisania w domu i oddał go nauczycielowi następnego dnia, a wyniki tego sprawdzianu były traktowane przez nauczyciela tak samo, jak tych napisanych przez pozostałych uczniów w klasie.
 

Ryc. 1. Jak objawiamy dziecku swoje do niego zaufanie?


Samodzielność i poczucie kompetencji

Po okresie fantazjowania i zabawy w wieku przedszkolnym, u dziecka w wieku szkolnym pojawia się potrzeba bycia kompetentnym. Dzieci chcą zajmować się czymś poważnym, podobnym do tego, co robią dorośli, a czynności, które wykonują, pragną robić dobrze, a nawet perfekcyjnie. Dzieci chcą być docenione i traktowane poważnie. Nowym obszarem funkcjonowania dziecka, który może stwarzać odpowiednie warunki dla rodzącego się poczucia kompetencji, jest szkoła. Zajęcia szkolne powinny być dla każdego ucznia szansą wykazania się, każdy powinien móc doświadczyć powodzenia w jakiejś dziedzinie. Doznawane sukcesy – zarówno w sferze zadaniowej, jak i w kontaktach społecznych – prowadzą bowiem do rozwoju poczucia kompetencji, budowania przekonania o efektywności własnych działań podejmowanych w przyszłości, wzmacniają zaufanie do siebie. 

Rozpoczęcie nauki w szkole jest ważną próbą dziecięcej samodzielności i zaradności. Dorośli przyczyniają się do wzmacniania tych cech, powierzając dziecku nowe zadania, za które jest odpowiedzialne: samodzielne pokonywanie drogi do szkoły, wybór dodatkowych zajęć pozaszkolnych, samodzielne odrabianie lekcji, przygotowywanie potrzebnych do szkoły przyborów itp. 

Typy relacji dorosły – dziecko i ich konsekwencje

Na przejawy dziecięcej potrzeby zaufania opiekunowie, wychowawcy mogą reagować w różny sposób, zależnie od przyjmowanego przez nich, w sposób uświadomiony bądź nie, modelu wychowania. Modele te można by przedstawić w postaci kontinuum, którego krańce nie sprzyjają kształtowaniu się podmiotowości, a „złoty środek”, mimo że najbardziej pożądany, stanowi dla dorosłych największe wyzwanie. 
Jedną skrajność stanowi model, który można przyrównać do lepienia z gliny – dziecko jako bezkształtny kawałek gliny podlega formowaniu przez dorosłych zgodnie z przyjętymi przez nich założeniami, planami, wyobrażeniami. Efekt końcowy tego kształtowania jest całkowicie wytłumaczalny poprzez zachowania dorosłych, przyjmowane przez nich systemy nagród i kar. Dziecko ma być biernym odbiorcą wpływów pochodzących od innych ludzi, a końcowe rezultaty socjalizacji wiążą się z naturą stymulacji i sposobem, w jaki jest dostarczana. W modelu tym nie ma miejsca na zaufanie do dzieci. Konsekwencją przyjmowania skrajnego rygoryzmu w wychowaniu jest ukształtowanie osób zależnych od otoczenia, podporządkowujących się temu otoczeniu, mających trudności z formułowaniem i wyrażaniem własnych opinii, podejmowaniem niezależnych decyzji, działaniem w sytuacjach wymagających kreatywności, autonomii. Jeśli dorośli zawsze narzucali swoją wolę, wykorzystując silniejszą pozycję w diadzie dorosły – dziecko, może to prowadzić do kształtowania się u dziecka postawy zależności, bezradności, braku wpływu na otaczającą rzeczywistość, w której bierność i poddanie się są najlepszym sposobem przetrwania. 
Taki model wychowania może wynikać z przyjmowanej przez dorosłych koncepcji dzieciństwa jako okresu, który sam w sobie nie ma szczególnej wartości, a liczy się tylko w kontekście przygotowania do dorosłości; dzieci nie mają prawa głosu, powinny się dorosłym zawsze bezwzględnie podporządkować, a starsi tylko z racji, że są starsi, są także mądrzejsi i zawsze nieomylnie mają rację i w wielu sytuacjach życiowych próbują udowodnić swoją przewagę nad dzieckiem (dziecku, samemu sobie, a może także innym dorosłym). Jednak taki nadmierny rygoryzm w wychowaniu, chęć kontrolowania każdego dziecięcego kroku, nieprzyzwalanie na oddalanie się od dorosłego, eksplorowanie świata, próbowanie i popełnianie błędów...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Życie Szkoły"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy